Sezon 2026

Wyprawa do Tilei

Sprawa Michaela Ivorea-Alcatani di Trantio, zwanego Czarownikiem z Tettaverde, zaczęła się już w zeszłym roku i jej kolejne rozdziały nie dają Ingmarytom chwili wytchnienia. Przecież zimą odkryli ślady poszukiwanego maga wokół ich siedziby – Kiel. Dlatego teraz, kiedy szykuje się kolejna wyprawa do lasów Tettaverde, ze względu na stare sojusze Ingmaryci wyruszyli na dalekie południe, aby dołączyć do armii, której celem będzie przepędzenie zła z puszczy wokół Trantio.

Konne zaprzęgi i siodła stały się domem Ingmarytów na długie tygodnie. Podróż była męcząca i wyczerpująca szczególnie dla tych, którzy nie nawykli do upałów odległego południa. A mimo tego żołnierze pozostawali czujni. Zakonnicy nie opuszczali gardy, wystawiali warty i pilnowali, by w obcym kraju nie stracić czujności. Dlatego Raul “Siwy” del Ventre nawet pod koniec wyprawy ogłosił postój z manewrami. Okazja ku temu nadarzyła się podwójna, bo prócz zbadania sprawności oddziału, żołnierze przetestowali nowe tarcze, które jeszcze w Imperium odebrali od rzemieślników.

Zmęczeni po ćwiczeniach w tileańskim słońcu, Ingmaryci ruszyli dalej, by jeszcze tego samego dnia trafić do wspaniałego przybytku pod urocza nazwą “Pełnia Księżyca”. Wybudowany niedaleko murów miasta stanowił bezpieczną przystań dla podróżników, którym przyszło zaczekać do rana na otwarcie miejskich bram. Ingmaryci zajęli cały przybytek, by skorzystać z jadła, napitków oraz innych uciech cielesnych, które oferowała właścicielka – pani Szafran – oraz jej podopieczne (i podopieczni).

Tak oto nastała chwila spokoju, która wbrew pozorom nie przyniosła wytchnienia, a jedynie poczucie paranoi. Przyzwyczajeni do wiecznie czyhającego zagrożenia żołnierze z trudnością przyjęli gościnę i nie obdarzyli pani Szafran zaufaniem, na które liczyła. A noc robiła się magiczna, bo światło księżycowej pełni wzbudziło sny i wizje, które spłynęły na Ingmarytów i zmąciły ich spokój. Każdy z chorągwi zobaczył wspomnienie innego z braci i sióstr, wejrzał w jego lęki i grzechy przeszłości. Spłoszeni wizjami zarzucili gospodyni władanie magią i niecne zamiary. Kryjące się w cieniach karczemnej sali obrazy z przeszłości poruszyły emocje i lęki, z którymi niełatwo było się zmierzyć.

Tym razem Ingmaryci znaleźli się w najbardziej nietypowej pułapce, której charakteru nie mogli podejrzewać. Otóż wszystko, co pani Szafran przygotowała dla znamienitych gości, nie miało na celu wyrządzenia im krzywdy. Jej zamiarem było okazanie wdzięczności za pomoc, której w poprzednich miesiącach udzieliła Francesca Tischner, siostra Ingmarytka, zwierzchniczka Agentów Całunu. Jej działania pozwoliły Szafran wykaraskać się z opałów i nadal prowadzić swój zamtuz. Ingmarytom zajęło chwilę, nim uwierzyli, że nie czyha tu na nich nic złego, że dostali szansę, by zmierzyć się z duchami własnej przeszłości, a potem po prostu wypocząć.

Tak też się stało. Żołnierze opuścili broń, zaszyli się w alkowach w przyjemnym towarzystwie, podzielili się swoimi opowieściami i zaprzyjaźnili się z panią Szafran. Zostali w “Pełni Księżyca” całe dwa dni.

Teraz czeka ich finał wyprawy i zapewne kolejne bitwy w lasach Tataverde. Tym razem podejmą wyzwania wypoczęci i z czystymi sumieniami.

Skład osobowy:

Dowódca: Zakonny Raul “Siwy” del Sabio del Ventre
Bracia i Siostry Zakonni: Vinzent “Mysza” Maus, Fraceska Tischner, Amelia “Księżniczka” von Hardenberg
Nowicjusze Zakonni: Muhajjab, Leopold “Miętus” Gesner, Luther Bendson, Agnes Sperling, Herun Kuchenmaister
Pokutnicy: Unwin “Perkoz” Boer, Reingard “Profesor” Nasselrode, Rajmond Thiel, Magnus “Borsuk”