Nowicjusze

Luther Bendson

Nowicjusz

Drugi syn średniozamożnego kupca z Ubersreik. Jeden z braci poszedł w ślad ojca i liczył grosiwo, drugi zajął się inżynierią, ale Luther wolał godzinami przyglądać się ćwiczeniom bojowym prowadzonym przez cechy krasnoludzkich rzemieślników w Ubersreik. Gdy nastały niespokojne czasy, a na granicy Ostlandu znów zawrzało, ojciec nie był w stanie upilnować chłopaka. Luther cudem namówił oddział Tileańskich najemników, spławiających się właśnie przez Nuln, aby przyjęli go jako ciurę obozową. Tam szybko udało mu się udowodnić swoją wartość i został wcielony do oddziału. 

Na wojnie przelał wiadra krwi, zarówno swojej jak i wrogów różnej maści. Jednak trafiła kosa na kamień. Podczas zmagań z oddziałem zwierzoludzi oddział został niemalże wybity. Luther był świadkiem scen jakich przez całe żołnierskie życie nie widział. Do dziś Luther nie wie, który z bogów wprowadził go z tego piekła. Nie pamięta ostatnich dwóch tygodni swojego życia. Obudził się w lesie, brudny od krwi i głodny jak nigdy. Otworzył oczy i w oddali poczuł zapach strawy i głosy ludzi. Podniósł się i otumaniony, acz już świadomy i zaczął iść. Szedł tak długo, aż trafił na polanę, gdzie paliło się ognisko. Nad polaną zebrała się chmara kruków.

Luther tego nie pamięta, ale spotkał wtedy Chorągiew Pokutną pod wezwaniem Ingmara Axeflugel von Kiel. Zakonnicy wydali rozkaz zajęcia się nim i poprawnie odczytali znaki zsyłane przez Morra poprzez kruki. Wcielili go do oddziału, nie pytając o zgodę. Następnego dnia Luther obudził się w obozie – czysty, opatrzony. Nie zadawał pytań, ale był wdzięczny za ratunek.

Chorągiew zrobiła z niego oficera wojskowego, doceniając jego zdolności szermiercze. Zdążył się także wykazać zaskakującymi umiejętnościami dyplomacji, więc często zajmuje się pertraktacjami z osobami, które do chorągwi mają jakąś sprawę.